Assault Pack Arc'teryx LEAF - czy można bardziej uniwersalnie?

W kolekcji na rok 2017 kanadyjska marka Arc’teryx zaprezentowana nowe… lepiej pasuje tutaj słowo - odświeżone - plecaki taktyczne Assault Pack 30/45. W skrócie napiszę, że zmieniła się głównie nazwa plecaków (wcześniej Khard 30/45) i kilka detali. Możecie przeczytać o tym w innym artykule, natomiast tutaj postaram się Wam szeroko opisać wady i zalety tych plecaków w oparciu o moje (oraz naszych przyjaciół) doświadczenia.

Oba modele plecaków są niemalże identyczne, różnią się jedynie pojemnością, a co za tym idzie wymiarami (45L jest nieco “głębszy”), dlatego w recenzji znajdziecie opinie na temat jednego i drugiego plecaka. Nie będę szczegółowo opisywał o którym w danej chwili mowa, bo będzie to dotyczyło obu wersji.

Assault Pack (wcześniej Khard) już samą nazwą wskazuje do czego został stworzony. Plecak szturmowy, w dosłownym tłumaczeniu, to spełnienie snów inżynierów i projektantów. Dobrze zaprojektowany zapewnia niezrównany dostęp do zawartości w każdej chwili i sytuacji. Dzięki “modułowej organizacji” każdy może dowolnie przystosować go do swoich potrzeb utrzymując w środku porządek. Ta możliwość “customizacji” wnętrza to najważniejszy aspekt, o którym szeroko opowiem w dalszej części.

Mega pakowny z szybkim i łatwym dostępem do środka idealnie spisuje się na robocie. W zależności od tego, gdzie jedziemy plecak konfiguruje wedle potrzeb. System nośny idealny, sam w sobie nie zwiększa wagi” - Czaro, ochroniarz VIP

Konstrukcja

Pierwsze wrażenie po wyjęciu plecaka z pudełka to: WOW. Już na pierwszy rzut oka widać i czuć, że masz do czynienia ze sprzętem najwyższej klasy. Materiał wygląda na porządny i wytrzymały i tak jest w rzeczywistości. Cordura 500D 6,6 z dodatkiem silikonu jest odporna na otarcia, dzięki bardzo gęsto tkanym włóknom. Tekstura “air-textured” sprawia, że nylon użyty do produkcji plecaków Assault nie odbija światła jak zwykłe tkaniny poliestrowe. Ma to dość duże znaczenie w środowisku służb mundurowych, aby wyposażenie nie rzucało się w oczy.

Kolejną rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę to szwy. Ja przywiązuję do tego ogromną wagę, ponieważ to potwierdza, lub nie, wysoką jakość produktu i dbałość o detale. W tym przypadku każdy poprowadzony jest z największą precyzją i równo.

Kiedy pierwszy raz podnosisz plecak Assault masz wrażenie, że nic nie waży. Niska waga (odpowiednio 1,6 kg i 1,9 kg) to świetny wynik wśród plecaków taktycznych. Składają się na to dwa czynniki. Po pierwsze plecak to jedna pusta komora z rzepami Velcro w środku i kilkoma kieszeniami zewnętrznymi. Nie ma tutaj nic, co niepotrzebnie zwiększało by wagę. Po drugie niezwykle lekki jest system nośny plecaków Assault.

Kilka słów należy o nim wspomnieć. Arc’teryx C² ( Composite Construction) oparty jest o 8 mm laminat, który został ergonomicznie wyprofilowany dla zwiększenia komfortu. Pełni on rolę sztywnych pleców dla plecaka. Rozwiązanie pomysłowe, ponieważ chroni nas przed wbijaniem się zawartości w plecy użytkownika. Dodatkowo tył wzmocniony jest panelami z lekkiego aluminium - poprawia to sztywność konstrukcji.

Całość od strony zewnętrznej obszyta została miłym w dotyku materiałem softshell Burly Double Weave. Znacie go z innych produktów Arcteryx LEAF, np rękawiczek Cold WX Contact.

Istotną rzeczą, na którą wszyscy zwracają uwagę są dość wąskie i cienkie szelki. Ich szerokość w zależności od miejsca pomiaru wynosi od 4,5 do około 7cm. Wypełnione zostały cienką warstwą pianki, a wyściółkę stanowi siatka o drobnych i gęstych oczkach. Często słyszymy pytania, czy nie przeszkadzają one w marszu z dużym obciążeniem? Otóż w żadnym wypadku! Są mega wygodne, nie “wrzynają” się w ramiona nawet przy pełnym załadowaniu plecaka. Specjalne wyprofilowanie szelek (rozciągnięta litera S) poprawia komfort i pozwala dopasować plecak. Ta niepewność bierze się z naszych doświadczeń z innymi plecakami taktycznymi, gdzie szelki prawie zawsze były, grube, szerokie i masywne.

Co więcej, wąskie szelki Assault Pack’ów idealnie współgrają z kamizelkami balistycznymi, a niewielki pasek piersiowy można dowolnie przesuwać. Ciekawy jest także pas biodrowy, który daje spory zakres regulacji. Jego szerokość to 5cm (wykonany jest z taśmy poliamidowej), a zapięcie stanowi masywna, lekka klarma ITW Nexus. 

Od 2017 roku oba modele (30 i 45 litrów) wyposażone są w miękkie poduszki biodrowe/boczne, które w razie potrzeby można zdjąć. Świetnie podpierają plecak przy maksymalnym obciążeniu, a dzięki temu, że możemy zmieniać ich położenie ciężar idealnie się rozkłada.

Podsumowując konstrukcję plecaka należy wspomnieć, że dość opływowy kształt, brak wystających elementów i swobodny dostęp od każdej strony nie powodują problemów przy poruszaniu się w wąskich przejściach czy pomieszczeniach.

Komora główna.

Rzeczywiście można to bez wahania nazwać komorą, ponieważ jest to pusta przestrzeń beż żadnych kieszeni i przegródek wewnętrznych. To od każdego użytkownika zależy jak zagospodaruje sobie tę przestrzeń. I za to właśnie ludzie pokochali plecaki Arc’teryx LEAF.

To właśnie ten “modułowy” system pakowania gratów powoduje, że to jedna z najbardziej rozchwytywanych propozycji na rynku światowym.

Wewnątrz plecaka zostało wyłożona trzema szerokimi pasami taśmy Velcro, do których w dowolnej konfiguracji możemy przyczepić kieszenie i worki - w Europie dedykowane do plecaków Assault produkuje min firma NFM, które możecie zakupić w naszym sklepie.

Na ścianie tylnej po obu stronach taśmy Velcro znajdziemy troczki, do których także można montować wyposażenie, np. ładownice.

Używam plecaków z linii KHARD (starszy brat Assault) od prawie roku. Najważniejsze jego cechy, które docenia się na codzień to: szybki i bezproblemowy dostęp do zawartości z każdej strony plecaka, dowolna konfiguracja kieszeni cargo mocowanych na rzep. W zależności gdzie i na jak długo jadę, wrzucam do niego inny zestaw kieszeni. Re we la cja” - Bartek, cywil

Nadmienię tutaj, że dno, ściany boczne oraz klapa zostały wyściełane pianką, co trochę zabezpiecza rzeczy przenoszone w plecaku. Nadaje to także sztywności, co dla niektórych jest minusem. Minusem, dlatego że plecak nie zapada się gdy jest pusty, więc kiedy przenosimy niewiele ładunku lub np komputer będzie on niestety latał po wnętrzu - chyba, że zabezpieczymy go taśmami mocującymi.

Cechą charakterystyczną plecaków Assault jest dostęp do zawartości. Dzięki jednemu długiemu suwakowi w każdej chwili możemy sięgnąć do każdego miejsca w komorze głównej.

Trzy sposoby otwierania sprawiają, że są one bardzo uniwersalne. Sprawdzi się jako plecak górski, medyczny, bojowy oraz miejski.

Po pierwsze możemy otworzyć tylko górną klapę jak w typowych plecakach alpinistycznych. Drugą opcją jest dostęp boczny. Rozsunięcie suwaka po długości z jednej bądź drugiej strony pozwala na wyciągnięcie rzeczy, które schowane są na samym dnie. Nadmienię tutaj, że plecak dzięki specjalnej rączce możemy nieść jak torbę. Jeśli mamy go w takim położeniu boczny dostęp bardzo poprawia funkcjonalność i ułatwia życie.

Trzeci sposób to pełne otwarcie plecaka, czyli przedniego panelu oraz ścian bocznych. Uzyskujemy niemalże płaską powierzchnię, przez co możemy użyć go jako maty, jeśli dookoła nie ma gdzie bezpiecznie wypakować zawartości.


Za takie rozwiązanie Arc’teryx zebrał zarówno pochwały jak i negatywne opinie. Oczywistym jest, że dla jednych będzie to bardzo przydatna i wygodna funkcja, inni użytkownicy pozostaną przy standardowych plecakach ładowanych od góry.

Wadą otwierania bocznego, jaką doświadczyłem (przez moją niedokładność) jest możliwość zgubienia zawartości, gdy nie zasuniemy go do końca. Jeżeli wszystko będzie pochowane w kieszeniach przypiętych Velcro to nic się nie wydarzy, niestety czasami pośpiech zmusza nas do szybkiego zwinięcia gratów - i pech chciał, że wypadły mi czapka i okulary.

Pozostałe kieszenie i systemy.

Plecaki Assault posiadają oprócz pojemnej komory głównej 3 kieszenie zewnętrzne. Dwie po bokach są pionowe i doskonale nadają się na przechowanie np kurtki przeciwdeszczowej, która zwykle składa się na płasko. Kieszeń przez całą swoją długość zapinana jest na suwak. Dostęp do niej jest błyskawiczny i prosty.

Kieszeń zewnętrzna na klapie jest bardzo przydatna. Pozwala sięgnąć do jej zawartości bez zdejmowania plecaka. Pojemność jest zadowalająca, ponieważ udało nam się zmieścić do niej słuchawki strzeleckie, okulary w twardym etui i kilka innych drobiazgów.

Brak taśm Molle nie stanowi problemu, ponieważ zastąpiono go dwiema wąskimi taśmami umieszczonymi po bokach plecaka oraz na szczycie klapy. Dzięki takiemu zabiegowi, Assault Packi są mniej “taktyczne” z wyglądu.

To co najbardziej przypada do gustu użytkownikom plecaków z serii Arcteryx LEAF to ich mało “taktyczny” charakter z zewnątrz. Na pierwszy rzut oka nie przypominają plecaków wojskowych, dlatego z powodzeniem możemy używać ich na codzień, w podróży i w pracy.

Czy warto w nie zainwestować? Zdecydowanie tak. To przecież Arc’teryx, dlatego możemy być spokojni, że posłuży nam kilka, a może nawet kilkanaście lat!  

Maciej