Morale Patch - nowe modne hobby.

Naszywki, patch'e rok do roku stają się coraz bardziej popularną grupą produktów. Pojawiają się firmy wyspecjalizowane w ich produkcji, brandy militarne szyjące odzież i wyposażenie także jako akcesoria oferują różnego rodzaju "morale patch".  Nie sposób ich nie zauważyć na mundurach funkcjonariuszy, dla wielu pasjonatów stało się to wręcz hobby - kolekcjonowanie i wymiana, dlatego wydaje mi się sensowne napisać parę zdań. 

Skąd się w ogóle wzięły? 

Wydaje mi się, że trochę z potrzeby identyfikacji i trochę z chęci odróżnienia się od innych. Kiedyś piloci malowali na swoich samolotach postaci kobiet, nadając im charakteru i "osobowości". Dzięki temu z daleka widać było kto leci. Na polu walki (na ziemi) powstał problem odróżnienia jednostek sojuszniczych od wroga (wszyscy nosili bardzo podobne mundury i wyposażenie). Naszywki są nieodłączną częścią historii wojskowej i są ściśle związane z żołnierzami i pracownikami innych służb. Jeszcze w XVIII wielu możemy na mundurach brytyjskiej armii zauważyć coś w rodzaju naszywek. Służyły one wtedy głównie do rozpoznawania swoich oddziałów oraz wroga. Każda jednostka posiadała swój unikalny wzór, aby odróżnić się od pozostałych (tak też pozostało do dzisiaj). 

Wszystko zmieniło się podczas I Wojny Światowej, kiedy to 81 Dywizja Amerykańskiej Armii (Wildcats) wystąpiła z formalnym wnioskiem do dowództwa o umieszczenie na rękawach mundurów naszywek uhonorowujących ich dywizję. Szybko wyrażono oficjalną zgodę, a okrągły patch z czarnym kotem na zielonym tle uznano za pierwszy "morale patch" w historii. 

Potem było już z górki.

Szybki rozwój naszywek miał miejsce podczas II Wojny Światowej (tutaj nadal głównie w celach identyfikacyjnych oddziałów, a nawet grup żołnierzy), ale pod pojęciem "morale patch" zaczęto ich używać na wojnie w Wietnamie. Różne hasła, obrazki zagrzewające do walki miały za zadanie podtrzymać na duchu walczących tam żołnierzy. Kultowe teksty, czy słowa upamiętniające sukcesy na polu walki były idealnym motywatorem do dalszego boju. 

Wymyślanie lepszych, fajniejszych naszywek stało się odskocznią od codziennej walki i pozwalało "rywalizować" oddziałom. Po wojnie w Wietnamie, kiedy to coraz częstszą praktyką stawała się wymiana doświadczeń między armiami, żołnierze podpatrywali patch'e u Amerykanów i przenosili się do własnego ogródka. 

Rozwój rzepów Velctro tylko przyspieszył popularyzację naszywek, które teraz stały się "biżuterią dla munduru" i można było je dowolnie zmieniać. 

Współczesny wygląd naszywek (obecnie coraz częściej już nie haftowany, ale jako patch 3D, tłoczony z gumy) zawdzięczamy pilotom US Navy, którzy to w 1981 roku zestrzelili dwa libijskie samoloty SU-22 dając początek walkom w Zatoce Syrta. 

Hasło "ANYTIME, BABY..." przeszło do historii lotnictwa wojskowego, a naszywki upamiętniające tamte wydarzenia można do dziś spotkać na piersiach pilotów USA.

Podobny obraz 

Obecnie, to już nawet nie rozwój, a rozkwit różnego rodzaju naszywek. Część z nich przeznaczona jest do identyfikacji jednostki, część z nich wskazuję na grupę krwi funkcjonariusza, ale zdecydowanie na rynku przeważają patch'e nawiązujące do słynnych haseł, zdarzeń. 

Coraz bardziej popularne stają się naszywki z przekornymi motywami, które mają nie tylko wkurzyć przeciwnika, ale także pokazać psychiczną przewagę nad nim. 

Firma Jacket To Go specjalizuje się w wykonywaniu bardzo wysokiej jakości naszywek 3D. Stale uzupełniamy naszą ofertę o nowe wzory, być może niedługo pokusimy się także o produkcję własnego:) 

ZOBACZ WIĘCEJ

Maciej